wtorek, 17 kwietnia 2012

Un sourire est la clé :)

Witajcie!
Już wyjaśniam tytuł dzisiejszego posta. Otóż to najprostsze zdanie, które często ludzie wybierają na swoje życiowe motto "Uśmiech jest kluczem". Chciałam wam dzisiaj zakomunikować że jestem od dwóch dni prze szczęśliwa ponieważ przyjechała babcia Clara z Francji. Oh...już unosi się z kuchni zapach pieczonego kurczaka. Jak ja kocham przyjazdy mojej babci nie tylko za dobre jedzonko co dnia :) O, chyba już muszę pędzić...wiecie jak ciężko jest jednocześnie ogarnąć stary francuski mojej babci i jeszcze pisać po polsku? Za dwa tygodnie mam takie oficjalne 14 urodziny. Babcia zostanie aż do tego czasu, a z Francji specjalnie na moje urodzinki przyjedzie jeszcze ciocia Camille z córką (moja siostra cioteczna) Manon. Jak się mieszka daleko od rodziny to każda jej wizyta jest dla ciebie cudem, który już nigdy więcej się nie powtórzy. Jest jedyny na milion innych cudów i cieszysz się że dotknął on właśnie ciebie :) Dobra, idę na tego kurczaka bo mi babcia zaraz łeb ukręci :) Trzymajcie się!


I jeszcze jedna pioseneczka Mai Sikorowskiej :)



3 komentarze:

  1. "jak się mieszka daleko od rodziny to każda wizyta jest cudem" - skąd ja to znam? Mam rodzine w Stanach, Niemczech i we Francji akurat również, więc wiem co i jak :) Uwielbiam jak przyjeżdza ciocia i zarzuca jakimiś przysmakami <3
    Dziękuję za obserwacje + odwdzięczając sie tym samym :* pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam nauczyć się języka francuskiego... może jeszcze nic straconego...

    OdpowiedzUsuń
  3. też chciałam się uczyć francuskiego ;p

    OdpowiedzUsuń